Posty

Losing a friend

When I met you, you seemed basic. Hiding behind neutrality was your daily routine. Then I met your better half.  She came into the room like a warm and breezy sunshine. A distinct vigor visited your eyes and a tiny authentic smile ascended beside them. For me a second was enough to see. I saw the love you harness in your chest. I recognize it. For you it has been just a regular kiss from your lover. For me it was a reflection of my own relationship. I felt adoration, respect, unconditional loyalty b eaming from your hearts. She then glanced at me so kindly. And I felt as though I was home. Your every meeting next to my chair I cherished very deeply.  I honestly wished in my mind, my parents could be this lovely. For you it was like magic to have her present. For me it was like magic to see you both that way. Learning from you was a gift I could never forsake. You opened up to me like I did to you myself, we shared some secrets and others we quietly spilt - let's call that exch...

Jormungand

 Oto kim jestem, zbitkiem zdarzeń i chwil przekutym w płomieniach emocji zdobiony złotem wspomnień. Kłębek myśli jaki mnie tworzy wije się niczym biały wąż śród gałęzi drzew Edenu, poszukując jedynego owocu z drzewa życia, chcę by wrócił mi kończyny. Żebym mogła poczuć trawę pod stopami. Żebym mogła dłońmi przeczesywać grzywy fal. I zasłonić szyję, długą niewygodną. Chcę ją ukryć, żeby była niedostępna. Jednocześnie marzę by było ją widać, obłożoną złotem, srebrem, rubinami. Pragnę zrzucić ogon, zachowując jego stabilność. Nie jestem pewna czy to możliwe. Najwyżej odrosnę na nowo. Chce odświeżyć przyzwyczajenia, ale przerażają mnie zmiany, gwałtowne, długie, radykalnie duże, malutkie. Nocą patrzę w gwiazdy i gdy witają mnie razem z Księżycem czuję wielką ulgę. Mimo to bolesne łzy wzbierają klinując się w moim gardle. Potem wstaje Słońce. Wprowadza mnie w nowe teraz puszczając do mnie oko. Niby ciepły, ale chłodny, odległy. Gdyby nie mój wytrzymały kręgosłup, byłabym tworem bez...

Pierwsza płeć

Na początku nie było chaosu, ani słowa. Na początku była świadomość, która stworzyła  materię i antymaterię. Z tej świadomości wyłoniły się myśli, nierozdzielność, a z nich wypłynęło pierwsze uczucie - miłość. Ona zrodziła kreatora, wypłynął on z gęstej i mrocznej nicości, otchłani  ciepłych i świeżych atomów. Pełen mocy woli i sumienności, pełen energii i pomysłów, ciekawości i wszechwiedzy która pozwoliła mu ich dostrzec. Te dwie drobne formy, które trwały przy sobie niczym kwarki. Jest tu cały czas. W wielu miarach, w każdym miejscu, zawsze. Moment, który oblewał go ciepłem i zimnem na raz sprawiał, że chciał równocześnie  zatrzymać i wypuścić dryfujące stworzenia. Postanowił ich strzec za wszelką cenę. Pozwala im decydować za siebie. Gdy proszą o pomoc - pomaga. Gdy stoją na rozdrożu - naprowadza. Zależy mu na ich rozwoju, na poznaniu tego co jest im  obce i niskie. Chce by doświadczyli tego co on w każdym momencie jego długiej egzystencji Zasługują na to  c...

Dzień powszedni

Najstraszniejszym rodzajem zniewolenia jest to niewidoczne dla oka. Ci którzy podlegają temu systemowi nie są zdolni do myślenia za siebie samych, ani też do planowania swojej przyszłości. Jedyne co potrafią to pozwolić przepłynąć rzece czasu i jeść to, co podsunie się im pod nos. Upijają się oni fałszywym uczuciem satysfakcji i osiągnięć... Stając się tym samym szczęśliwymi niewolnikami, którzy nie zdają sobie sprawy z faktu, że są kontrolowani. Tak wygląda teraźniejszość ludzkości. Czy powiedzielibyście, że Ja też przegrałam przeciwko Systemowi? Nigdy z Nim nie przegrałam. Jestem w trakcie wygrywania. A moje zwycięstwo będzie zasłużonym.

Horyzont Zdarzeń

Powiedz co zrobić? W ciemnościach, w których można błądzić wieki szukamy światła rękoma. Namacalnie chcemy doświadczać, chcemy panować i władać Czymkolwiek. Ludźmi, pieniędzmi, terenem, pogodą,  światem, sercami i umysłami. Gdy ta ciemna pustka nas osacza, napływa  w nasze płuca ciemnym dymem wypełnia nasze trzewia mrocznym płynem i przedziera się do duszy. Powiedz co zrobisz? Gdy twoje palce oplatać będzie żelisty mrok i przylgnie do Ciebie zamiast rąk najukochańszych. Powiedz co zrobisz? Gdy sadza zacznie osiadać w twoim gardle, a twój żołądek wypełni czarna miazga, dalej będziesz szukał światła? Wtedy nie wypłyniesz górą, nie dotrzesz do powierzchni łaknąc dnia. Twoją szansą na powodzenie będzie zatonięcie, bo udając się głębiej w odmęty tej duszącej  przestrzeni natrafisz na barierę. Ale nie zatrzymuj się. Tę błonę musisz przebić samodzielnie. O tak, coś czego nie lubisz. Ubrudzisz sobie ręce, owszem. Wszystko co siedzi w tym worku rozkładu  rozlejesz naokoło sie...

Franciszek

Wiedziałam. Od jakiegoś czasu bardzo dobrze zdawałam sobie sprawę, z obecności która towarzyszyła mi co dzień. Czy na pewno mi? Czy to był mój cień? Czy może w moim cieniu zalęgła się ta istota? Przemykając półmrokiem czarowała usypiając mój dokładny instynkt, mój wścibski rozum i jego prawie dokładne rozumowanie. Pełzła za mną niczym brak chęci o mglistym poranku. Nie przyglądając się temu zjawisku żyłam codziennie jak chciałam. Nie mając konkretnego celu kroczyłam już wcześniej wydeptaną przeze mnie ścieżką. Jakby jutro było obietnicą. Jakby dzisiaj było pewne, A wczoraj… wczoraj nigdy nie istniało. Wspomnienia, to tylko wspomnienia. Tylko wspomnienia są teraz aż wspomnieniami. Jestem świadoma, teraz, że wiedziałam co oznacza ta ciemna obecność. Z piękną połyskująco-czarną grzywą szumiącą jak drzewa i dzwoneczki na wietrze, ze złotą przepaską na oczach? Ślepy wzrok spojrzenia, które widziało. Wysoka postać snująca się za nami z kąta w kąt cierpliwie wystukująca rytm melodii czasu, kt...

Tryumf pamięci

Mogłabym zapytać, gdzie jesteś, gdzie się podziałeś, gdy potrzebowałam Twojej obecności. Każdą głucho hałaśliwą noc przeżywałam z Twoim widmem na plecach. Do tej pory przedłużające się wspomnienia stęchłym zapachem dymu przemierzają pokoje, są prawdziwie pełne swoją pustką, Każdej nocy... Wpatrując się w innych widzę Twoją lustrzaną poświatę wokół. Zawsze znajdzie się cecha, która Cię przywoła, nie ważne jaką będzie dobrą czy złą. Wspomnienia boleśnie wbijają się w świadomość. Słowa, które wypowiedziałeś. Był dzień co noc i noc co dzień, to wtórowało Twojemu podejściu do życia. Stając przede mną marą nad ranem, co pragniesz osiągnąć? Mam nie zapomnieć? Pamiętać, że bywałeś tu na chwilę? Twój donośny głos odbija się szeptem między ścianami, a echo wrzeszczy między duszą a sercem. Każę Ci odejść, zniknąć gdy znów będziesz maltretował moje sny, tak jak Ty kazałeś być ślepą, głuchą i niemą. Uciskana mysz potrafi zmienić się w kota, igrałeś z uczuciami zbyt dł...

W liście do malutkich.

Teraz widzicie co się dzieje? Pytam, czy teraz widzicie? Wiem, wiem, nikt nie chce wiedzieć, widzieć, czy słyszeć. Ahh a juz tym bardziej mówić nie będziecie.  Żyjecie z dnia na dzień, od gwizdka do gwizdka... Ludzie, haha, ludzie... są naprawde różni, każdy człowiek zachowa się inaczej w wielu sytuacjach typowych dla życia. Do każdego człowieka trzeba obrać odmienne podejście. Nigdy nie zdołamy przewidzieć czyjejś reakcji na odmienne bodźce... Nie można za to ludzi klasyfikować, nie wolno nam przydzielać ludzi do utworzonych przez nas podgrup. Głównie dlatego, ze każde z nas przeżyło co innego, różnimy się wszyscy doświadczeniem. Przebyta przez nas droga jest jedynie pierwiastkiem ścieżek, które będą się krzyżowały. Bądźmy cierpliwi i wyrozumiali na tyle ile potrafimy, bo kilka marnych słów rzuconych w nieładzie w powietrze w nieodpowiednim momencie rozmowy moze zapaść w pamięć i okropnie potargać serce. Nawet nasze własne. Nie zapominajmy o wadze ludzkich uczuć i wrażliwoś...

Wiedzieć

Boli, znów mam dość. Pomocy, proszę! Zbyt wiele razy tego doświadczam. Tylu mnie otacza, a nikt nie widzi. Ponownie ciągnę się za włosy. Szarpię. Auć, znów gubię myśli. Kolejny raz zginęła mi dusza. Powtarzam sobie: to tylko kolejny dzień. W sile mogę przetrwać. Potrzebuję Cię obok. Nadaj mi kierunek, sens. Bądź moim sumieniem. Ile razy jeszcze liczyć będę łzy? Jestem bogata w żal, uboga w ilość siły. Jeśli podejdziesz ucieknę w dal. Mój cień niczym anioł ciągnie mnie za rękę co dzień. Gdy tylko Słońce wyjdzie zza chmur rozpoczynam bieg po szczęście z moim półmrokiem pod rękę. Ponownie ciągnę się za włosy. Szarpię. Auć, znów gubię myśli. Kolejny raz zginęła mi dusza. Powtarzam sobie: to tylko kolejny dzień. W sile mogę przetrwać. Potrzebuję Cię obok. Nadaj mi kierunek, sens. Bądź moim sumieniem. Ile razy jeszcze liczyć będę łzy? Jestem bogata w żal, uboga w ilość siły. Jeśli podejdziesz ucieknę w dal. Uśmiech wypływa w kulminacji bólu, a brak ...

Wrogość

Boże, nie chce krzywdzić ludzi, nie potrafię kochać prawdziwie, odpycham bliskich od siebie, szept i śmiech jak noc i dzień. Kłamię. Tyle razy skłamałam, że zapomniałam czym jest prawda. Jak wygląda i gdzie się chowa to co ludzie zwą szczęściem i dobrem? Łudziłam się z każdym ocknięciem, że to znów odmienię. Mamiona strachem i niewiedzą ranię. Tego nigdy nie chcę. Czas dla mnie nie istnieje, Jestem zamknięta pod jego kloszem. Kto się zbliży trafia na wilczy dół. Czego pragnę? Kim jestem? Wie to tylko dobry Bóg. Nie patrzę w lustro, żeby nie płakać nad sobą. Moje ręce pokryte smutkiem Same chcą podtrzymywać mdlejącą z bólu głowę. Znów mi się śni co raz to nowa w marzeniu ja, robię coś nie tak. Co raz ktoś pada przeze mnie u swoich stóp. Zbijam ich z nóg, chcę ocierać ich łzy, brak mi tchu, więc kradnę go im. Pomagam się podnieść, przepraszam i naprawiam pęknięte szkło gliną. Co mi jest? Jak wyzdrowieć mogę bez wiedzy tych, którzy patrzą? Bez siły tych, kt...

***

Mówią, że nie dam rady, "Jesteś słaba - przecież nie podołasz." To się nigdy nie wydarzy. Muszę wielu rozczarować. Sama sobie będę wytyczać drogę. Udoskonalanie musi trwać po cichu. Moim domem stanie się przestrzeń do której docierać będzie mój głos. Będę tam ukryta, bo nikt nie wie gdzie zanika moich słów ton. Wiele zdarzeń nas kształtuje. Nauczymy się jeszcze wielu słów i nie będziemy wiedzieć jak ich użyć w odpowiedni dla języka sposób. Nie chcę ranić, ani burzyć drzeć czy rozdzielać. Nie mamy pojęcia do czego doprowadza drobna obojętność. Jaki ból wyrządzają rzucone w powietrze marne słowa, póki nie poparzy nas ogień małych, mglistych wspomnień.

Braki

Konsekwencje wyborów, Przyszłość klepiąca w ramię. To napędza ludzi - brak pewności. Ludzie bardzo chcą należeć do pewnego miejsca, czasu, okoliczności, człowieka. Pragniemy posiadać emocje w czystej postaci, a zdobywamy je wyzbywając się człowieczeństwa. To absurd. Tak. Czysta sprzeczność. Bez człowieczeństwa nie potrafimy wychwycić w działaniach przenikających nas zepsuć. Gubi nas grzech pychy. Odcina od trzeźwego myślenia, bez pardonu, bez świadomości, bez kontroli, bez zastanowienia. Ranimy także samych siebie zapominając o własnym ja.

Cześć!

Witam bardzo serdecznie! Jestem Sara Goldstein. Zamierzam zamieszczać tutaj wiersze, które do tej pory spisywałam tylko w notatniku. Pewnie będą miały różną formę. Zapraszam, Dragonfly Diary