Posty

Wyświetlanie postów z 2022

Losing a friend

When I met you, you seemed basic. Hiding behind neutrality was your daily routine. Then I met your better half.  She came into the room like a warm and breezy sunshine. A distinct vigor visited your eyes and a tiny authentic smile ascended beside them. For me a second was enough to see. I saw the love you harness in your chest. I recognize it. For you it has been just a regular kiss from your lover. For me it was a reflection of my own relationship. I felt adoration, respect, unconditional loyalty b eaming from your hearts. She then glanced at me so kindly. And I felt as though I was home. Your every meeting next to my chair I cherished very deeply.  I honestly wished in my mind, my parents could be this lovely. For you it was like magic to have her present. For me it was like magic to see you both that way. Learning from you was a gift I could never forsake. You opened up to me like I did to you myself, we shared some secrets and others we quietly spilt - let's call that exch...

Jormungand

 Oto kim jestem, zbitkiem zdarzeń i chwil przekutym w płomieniach emocji zdobiony złotem wspomnień. Kłębek myśli jaki mnie tworzy wije się niczym biały wąż śród gałęzi drzew Edenu, poszukując jedynego owocu z drzewa życia, chcę by wrócił mi kończyny. Żebym mogła poczuć trawę pod stopami. Żebym mogła dłońmi przeczesywać grzywy fal. I zasłonić szyję, długą niewygodną. Chcę ją ukryć, żeby była niedostępna. Jednocześnie marzę by było ją widać, obłożoną złotem, srebrem, rubinami. Pragnę zrzucić ogon, zachowując jego stabilność. Nie jestem pewna czy to możliwe. Najwyżej odrosnę na nowo. Chce odświeżyć przyzwyczajenia, ale przerażają mnie zmiany, gwałtowne, długie, radykalnie duże, malutkie. Nocą patrzę w gwiazdy i gdy witają mnie razem z Księżycem czuję wielką ulgę. Mimo to bolesne łzy wzbierają klinując się w moim gardle. Potem wstaje Słońce. Wprowadza mnie w nowe teraz puszczając do mnie oko. Niby ciepły, ale chłodny, odległy. Gdyby nie mój wytrzymały kręgosłup, byłabym tworem bez...

Pierwsza płeć

Na początku nie było chaosu, ani słowa. Na początku była świadomość, która stworzyła  materię i antymaterię. Z tej świadomości wyłoniły się myśli, nierozdzielność, a z nich wypłynęło pierwsze uczucie - miłość. Ona zrodziła kreatora, wypłynął on z gęstej i mrocznej nicości, otchłani  ciepłych i świeżych atomów. Pełen mocy woli i sumienności, pełen energii i pomysłów, ciekawości i wszechwiedzy która pozwoliła mu ich dostrzec. Te dwie drobne formy, które trwały przy sobie niczym kwarki. Jest tu cały czas. W wielu miarach, w każdym miejscu, zawsze. Moment, który oblewał go ciepłem i zimnem na raz sprawiał, że chciał równocześnie  zatrzymać i wypuścić dryfujące stworzenia. Postanowił ich strzec za wszelką cenę. Pozwala im decydować za siebie. Gdy proszą o pomoc - pomaga. Gdy stoją na rozdrożu - naprowadza. Zależy mu na ich rozwoju, na poznaniu tego co jest im  obce i niskie. Chce by doświadczyli tego co on w każdym momencie jego długiej egzystencji Zasługują na to  c...