Posty

Pierwsza płeć

Na początku nie było chaosu, ani słowa. Na początku była świadomość, która stworzyła  materię i antymaterię. Z tej świadomości wyłoniły się myśli, nierozdzielność, a z nich wypłynęło pierwsze uczucie - miłość. Ona zrodziła kreatora, wypłynął on z gęstej i mrocznej nicości, otchłani  ciepłych i świeżych atomów. Pełen mocy woli i sumienności, pełen energii i pomysłów, ciekawości i wszechwiedzy która pozwoliła mu ich dostrzec. Te dwie drobne formy, które trwały przy sobie niczym kwarki. Jest tu cały czas. W wielu miarach, w każdym miejscu, zawsze. Moment, który oblewał go ciepłem i zimnem na raz sprawiał, że chciał równocześnie  zatrzymać i wypuścić dryfujące stworzenia. Postanowił ich strzec za wszelką cenę. Pozwala im decydować za siebie. Gdy proszą o pomoc - pomaga. Gdy stoją na rozdrożu - naprowadza. Zależy mu na ich rozwoju, na poznaniu tego co jest im  obce i niskie. Chce by doświadczyli tego co on w każdym momencie jego długiej egzystencji Zasługują na to  c...

Dzień powszedni

Najstraszniejszym rodzajem zniewolenia jest to niewidoczne dla oka. Ci którzy podlegają temu systemowi nie są zdolni do myślenia za siebie samych, ani też do planowania swojej przyszłości. Jedyne co potrafią to pozwolić przepłynąć rzece czasu i jeść to, co podsunie się im pod nos. Upijają się oni fałszywym uczuciem satysfakcji i osiągnięć... Stając się tym samym szczęśliwymi niewolnikami, którzy nie zdają sobie sprawy z faktu, że są kontrolowani. Tak wygląda teraźniejszość ludzkości. Czy powiedzielibyście, że Ja też przegrałam przeciwko Systemowi? Nigdy z Nim nie przegrałam. Jestem w trakcie wygrywania. A moje zwycięstwo będzie zasłużonym.

Horyzont Zdarzeń

Powiedz co zrobić? W ciemnościach, w których można błądzić wieki szukamy światła rękoma. Namacalnie chcemy doświadczać, chcemy panować i władać Czymkolwiek. Ludźmi, pieniędzmi, terenem, pogodą,  światem, sercami i umysłami. Gdy ta ciemna pustka nas osacza, napływa  w nasze płuca ciemnym dymem wypełnia nasze trzewia mrocznym płynem i przedziera się do duszy. Powiedz co zrobisz? Gdy twoje palce oplatać będzie żelisty mrok i przylgnie do Ciebie zamiast rąk najukochańszych. Powiedz co zrobisz? Gdy sadza zacznie osiadać w twoim gardle, a twój żołądek wypełni czarna miazga, dalej będziesz szukał światła? Wtedy nie wypłyniesz górą, nie dotrzesz do powierzchni łaknąc dnia. Twoją szansą na powodzenie będzie zatonięcie, bo udając się głębiej w odmęty tej duszącej  przestrzeni natrafisz na barierę. Ale nie zatrzymuj się. Tę błonę musisz przebić samodzielnie. O tak, coś czego nie lubisz. Ubrudzisz sobie ręce, owszem. Wszystko co siedzi w tym worku rozkładu  rozlejesz naokoło sie...

Franciszek

Wiedziałam. Od jakiegoś czasu bardzo dobrze zdawałam sobie sprawę, z obecności która towarzyszyła mi co dzień. Czy na pewno mi? Czy to był mój cień? Czy może w moim cieniu zalęgła się ta istota? Przemykając półmrokiem czarowała usypiając mój dokładny instynkt, mój wścibski rozum i jego prawie dokładne rozumowanie. Pełzła za mną niczym brak chęci o mglistym poranku. Nie przyglądając się temu zjawisku żyłam codziennie jak chciałam. Nie mając konkretnego celu kroczyłam już wcześniej wydeptaną przeze mnie ścieżką. Jakby jutro było obietnicą. Jakby dzisiaj było pewne, A wczoraj… wczoraj nigdy nie istniało. Wspomnienia, to tylko wspomnienia. Tylko wspomnienia są teraz aż wspomnieniami. Jestem świadoma, teraz, że wiedziałam co oznacza ta ciemna obecność. Z piękną połyskująco-czarną grzywą szumiącą jak drzewa i dzwoneczki na wietrze, ze złotą przepaską na oczach? Ślepy wzrok spojrzenia, które widziało. Wysoka postać snująca się za nami z kąta w kąt cierpliwie wystukująca rytm melodii czasu, kt...

Tryumf pamięci

Mogłabym zapytać, gdzie jesteś, gdzie się podziałeś, gdy potrzebowałam Twojej obecności. Każdą głucho hałaśliwą noc przeżywałam z Twoim widmem na plecach. Do tej pory przedłużające się wspomnienia stęchłym zapachem dymu przemierzają pokoje, są prawdziwie pełne swoją pustką, Każdej nocy... Wpatrując się w innych widzę Twoją lustrzaną poświatę wokół. Zawsze znajdzie się cecha, która Cię przywoła, nie ważne jaką będzie dobrą czy złą. Wspomnienia boleśnie wbijają się w świadomość. Słowa, które wypowiedziałeś. Był dzień co noc i noc co dzień, to wtórowało Twojemu podejściu do życia. Stając przede mną marą nad ranem, co pragniesz osiągnąć? Mam nie zapomnieć? Pamiętać, że bywałeś tu na chwilę? Twój donośny głos odbija się szeptem między ścianami, a echo wrzeszczy między duszą a sercem. Każę Ci odejść, zniknąć gdy znów będziesz maltretował moje sny, tak jak Ty kazałeś być ślepą, głuchą i niemą. Uciskana mysz potrafi zmienić się w kota, igrałeś z uczuciami zbyt dł...

W liście do malutkich.

Teraz widzicie co się dzieje? Pytam, czy teraz widzicie? Wiem, wiem, nikt nie chce wiedzieć, widzieć, czy słyszeć. Ahh a juz tym bardziej mówić nie będziecie.  Żyjecie z dnia na dzień, od gwizdka do gwizdka... Ludzie, haha, ludzie... są naprawde różni, każdy człowiek zachowa się inaczej w wielu sytuacjach typowych dla życia. Do każdego człowieka trzeba obrać odmienne podejście. Nigdy nie zdołamy przewidzieć czyjejś reakcji na odmienne bodźce... Nie można za to ludzi klasyfikować, nie wolno nam przydzielać ludzi do utworzonych przez nas podgrup. Głównie dlatego, ze każde z nas przeżyło co innego, różnimy się wszyscy doświadczeniem. Przebyta przez nas droga jest jedynie pierwiastkiem ścieżek, które będą się krzyżowały. Bądźmy cierpliwi i wyrozumiali na tyle ile potrafimy, bo kilka marnych słów rzuconych w nieładzie w powietrze w nieodpowiednim momencie rozmowy moze zapaść w pamięć i okropnie potargać serce. Nawet nasze własne. Nie zapominajmy o wadze ludzkich uczuć i wrażliwoś...

Wiedzieć

Boli, znów mam dość. Pomocy, proszę! Zbyt wiele razy tego doświadczam. Tylu mnie otacza, a nikt nie widzi. Ponownie ciągnę się za włosy. Szarpię. Auć, znów gubię myśli. Kolejny raz zginęła mi dusza. Powtarzam sobie: to tylko kolejny dzień. W sile mogę przetrwać. Potrzebuję Cię obok. Nadaj mi kierunek, sens. Bądź moim sumieniem. Ile razy jeszcze liczyć będę łzy? Jestem bogata w żal, uboga w ilość siły. Jeśli podejdziesz ucieknę w dal. Mój cień niczym anioł ciągnie mnie za rękę co dzień. Gdy tylko Słońce wyjdzie zza chmur rozpoczynam bieg po szczęście z moim półmrokiem pod rękę. Ponownie ciągnę się za włosy. Szarpię. Auć, znów gubię myśli. Kolejny raz zginęła mi dusza. Powtarzam sobie: to tylko kolejny dzień. W sile mogę przetrwać. Potrzebuję Cię obok. Nadaj mi kierunek, sens. Bądź moim sumieniem. Ile razy jeszcze liczyć będę łzy? Jestem bogata w żal, uboga w ilość siły. Jeśli podejdziesz ucieknę w dal. Uśmiech wypływa w kulminacji bólu, a brak ...